Gry „na zawsze” są długie jak dojazd do pracy
Loguję się do Destiny nie dlatego, że chcę grać — loguję się, bo boję się, że coś mnie ominie. I to jest problem, który projektanci live-service zaprojektowali bardzo celowo.
Ten tekst przeczyta Ci lektor
Subskrybenci Lootgazety Pro dostają każdy artykuł blogowy także w wersji audio — do słuchania w drodze.
Statystyki mówią same: przeciętny gracz live-service spędza w grze 9 godzin tygodniowo — dokładnie tyle, ile przeciętny warszawiak traci na dojazdy. Różnica polega na tym, że dojazd jest obowiązkiem, a gra miała być przyjemnością.
Battle pass nie jest złem sam w sobie — to model monetyzacji. Złem jest mechanika FOMO, która zmienia grę w kalendarz z terminami. Sezon trwa dziesięć tygodni, reward track ma sto poziomów, a ostatnie dwadzieścia odblokowuje się tylko przez logowanie codzienne.
Gra, która nigdy nie kończy zadania
Klasyczna gra miała koniec — i to była jej zaleta. Live-service nie ma końca, bo koniec to moment, w którym przestajesz płacić. Zadania tygodniowe to nie content — to rotacja obowiązków. Gdy przestaje się grać dla radości, a zaczyna dla checklisty, coś pęka cicho.
FOMO działa na utratę, nie na nagrodę. Nie grasz, żeby zdobyć skin — grasz, żeby go nie stracić. Skórki z sezonu nie wracają, eventy są jednorazowe, a kalendarz contentu jest publikowany z wyprzedzeniem właśnie po to, żebyś czuł presję.

Psychologia utraty, nie radości
Nie grasz, żeby zdobyć skin — grasz, żeby go nie stracić.
Jak odzyskać granie
Sama zrobiłam eksperyment: miesiąc bez logowania do mojej „głównej” gry live-service. Nic się nie stało — świat gry nie uległ zmianie, moje konto nie wygasło, a sezon, który miałem ominąć, okazał się powtarzalny. Jedyna rzecz, która zniknęła, to poczucie winy.
- Przeciętny gracz live-service: 9 h tygodniowo — tyle co dojazd do pracy
- Mechanika FOMO sprzedaje unikanie utraty, nie radość z gry
- Sezon, który „ominiesz”, prawie zawsze się powtórzy
Ada Klim
Pisze dla Lootgazety od 2022 roku. Więcej tekstów tego autora znajdziesz w archiwum bloga.
Pytania do tekstu
Najczęstsze pytania czytelników do tego materiału.
Napisz do autora tego tekstu
Redaktorzy czytają każdą wiadomość — komentarze, poprawki i kontrargumenty trafiają wprost do autora artykułu.
Napisz do redakcji


