historia

Od Rivii do ziem niczyich — historia polskich RPG

Polskie RPG nie zaczęły się od Wiedźmina i nie skończyły na Cyberpunku. To dwudziestoletnia opowieść o studiach, które wybudowały gatunek niemal od zera — z anegdotami, których nie znajdziecie w Wikipedii.

Tomasz Ryba 07.10.2026 15 min czytania
Od Rivii do ziem niczyich — historia polskich RPG
zdjęcie: archiwum redakcji
Wersja audio

Ten tekst przeczyta Ci lektor

Subskrybenci Lootgazety Pro dostają każdy artykuł blogowy także w wersji audio — do słuchania w drodze.

Rok 2007: CD Projekt wydaje Wiedźmina na silniku Aurora od BioWare — silniku, który nikt w Polsce nie widział w akcji i który zachowywał się jak cudzy dług. Studio liczyło wtedy kilkanaście osób, a budżet zamknął się w kwocie, za którą BioWare robiło jeden akt swoich gier.

Sukces przyszedł nie z technologii, ale z adaptacji: Sapkowski dał świat, który nie wymagał wyjaśnień polskiemu graczowi i był egzotyczny dla zachodniego. To był pierwszy raz, gdy polska specyfika kulturowa stała się przewagą, a nie barierą eksportową.

Część 1

Zanim była Rivia

Pierwsze polskie RPG powstawały w latach 90. na Amigę i PC — większość z nich zniknęła, bo w Polsce nie było rynku, który by je kupił legalnie. „Sword of Argos” i „Lords of the Realm” w wersjach na lokalny rynek to dziś rarytasy kolekcjonerskie, znane głównie emerytowanym redaktorom magazynów komputerowych.

Lata 2010 przyniosły konsolidację: Techland rozbił Dying Light na otwarty świat, CD Projekt zbudował trzy części sagi i jeden cyberpunk, a mniejsze studia — The Farm 51, Fool's Theory, Artifex Mundi — wypełniły nisze, których giganci nie widzieli. Każde z nich nauczyło się jednej lekcji: polska marka w grze to atut, nie handicap.

Ilustracja do tekstu
Część 2

Dekada wielkich studiów

„

Polska specyfika kulturowa stała się przewagą eksportową, a nie barierą.

o sukcesie adaptacji Sapkowskiego
Część 3

Co przyniesie trzecia dekada

Najmłodsza fala polskich RPG idzie w stylizację i systemowe opowiadanie: nie w fotorealizm, ale w mechanikę, która opowiada historię sama z siebie. The Thaumaturge, Inzoi, Project Sirius — lista nadchodzących tytułów jest dłuższa niż kiedykolwiek, a budżety znów rosną.

Najważniejsze z tego tekstu
  • Wiedźmin 2007 stworzyło kilkanaście osób na pożyczonym silniku
  • Techland i CD Projekt zbudowały polską markę RPG dwiema różnymi strategiami
  • Najnowsza fala stawia na mechanikę narracyjną, nie na fotorealizm
11
studiów w tej historii
20 lat
od pierwszego Wiedźmina
2007
rok, który wszystko zmienił
Tomasz Ryba
Autor tekstu

Tomasz Ryba

historia i retrospektywy · redakcja Lootgazety

Pisze dla Lootgazety od 2022 roku. Więcej tekstów tego autora znajdziesz w archiwum bloga.

FAQ

Pytania do tekstu

Najczęstsze pytania czytelników do tego materiału.

Tak — na Amigę i PC w latach 90., ale bez rynku legalnej sprzedaży większość tych gier przetrwała głównie w pamięci kolekcjonerów.
CD Projekt pod względem skali, ale Techland pokazał, że polska mechanika gameplayu może konkurować globalnie bez marki literackiej za plecami.
Następna fala skupia się na systemowym storytellingu — gry jak The Thaumaturge pokazują, że historia może wynikać z mechaniki, nie tylko z dialogów.
Masz opinię?

Napisz do autora tego tekstu

Redaktorzy czytają każdą wiadomość — komentarze, poprawki i kontrargumenty trafiają wprost do autora artykułu.

Napisz do redakcji